PatentStrzelecki.eu

Polski Związek Strzelectwa Sportowego

Jeśli czytasz nasz kurs, to prawie na pewno jesteś dorosłym, praworządnym, cennym obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej. Takie osoby mają domyślny szacunek do większości przepisów prawa i zaufanie do instytucji publicznych. Muszę trochę nadwyrężyć Twój optymizm: przedstawię szczegóły działania polskiego prawa dotyczącego broni, patologie, monopole i braki. Nie da się uniknąć wniosku, że nasze państwo jest kartonowe w większej liczbie dziedzin niż możesz sądzić.

Teza: PZSS jest biernym elementem systemu pozwoleń na broń, który obciąża opłatami setki tysięcy Polaków głównie dlatego, że prawo oraz Policja zablokowały wszystkie inne ścieżki dla praworządnych ludzi. PZSS nie pomaga normalnemu strzelcowi (ani zwykłym klubom) w żaden sposób.

Rys historyczny

W 1961 roku weszła w życie Ustawa z dnia 31 stycznia 1961 o broni, amunicji i materiałach wybuchowych. Pozwolenia na broń mogli mieć wyłącznie ludzie, którzy byli w stanie przekonać Milicję Obywatelską, że powinni. "Organy Milicji Obywatelskiej wydają pozwolenia na broń, jeżeli okoliczności faktyczne na które powołuje się osoba ubiegająca się o pozwolenie na broń, uzasadniają wydanie takiego pozwolenia" (art. 5 ust. 1 ustawy). MO musiało uwierzyć, że przedstawione argumenty naprawdę "uzasadniają" (pojęcie subiektywne) wydanie pozwolenia. Zwykły człowiek miał do tego długą drogę. Komuniści szkolili obywateli ze strzelania (obowiązkowa służba wojskowa, zajęcia w szkołach), budowali strzelnice i szykowali się do gigantycznej wojny z Zachodem, ale nie byli orędownikami wolności indywidualnych (więcej informacji).

W roku 1999 uchwalono Ustawę z dnia 21 maja 1999 o broni i amunicji. Praktycznie przekopiowana ustawa komunistyczna, ze zmianą MO na Policję. "Właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli okoliczności, na które powołuje się osoba ubiegająca się o pozwolenie, uzasadniają jego wydanie."" (art. 10 ust. 1 ustawy). Uzyskanie pozwolenia w "wolnej Polsce" nie stało się automatycznie łatwiejsze.

Niechęć Policji do cywilnej broni

Policja, jako instytucja z długimi tradycjami, wywodząca się z bardziej mrocznych niż obecne siły porządkowe, nie chce, żeby normalny Polak miał broń. Dlaczego Policja czuje rezerwę do cywilnych strzelców? Pomińmy doświadczenie instytucjonalne bycia elementem represji wobec społeczeństwa przez dekady komunizmu. W dzisiejszych realiach: w swojej pracy zwykle spotykają niezbyt praworządne osoby. Sprzątają patologię i stabilizują społeczeństwo, zatem mają do czynienia głownie z problemami, kłopotami i przestępstwami. Spotykają normalnych ludzi głównie wtedy, gdy te osoby są ofiarami czynów bezprawnych.

Policja nie życzy sobie, żeby ludzie mieli broń: boją się o własne bezpieczeństwo. Mają już kłopoty z kijami, butelkami, nożami czy uzębieniem, a funkcjonariusze niejednokrotnie płacili najwyższą cenę w starciu z przestępcami, zwłaszcza w latach 90. Jeśli w społeczeństwie przybędzie 1000 sztuk broni to Policja widzi ryzyko, że 1 z tych sztuk kiedyś pojawi się w jakiejś interwencji i będą mieli trudniej. Legalni posiadacze broni nie stanowią żadnego statystycznego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, ale Policja w przeszłości wydawała za łapówki broń nawet zorganizowanym grupom przestępczym, zatem wciąż czują obawy. Wolą, żeby wszyscy byli bezbronni, daje im to większą pewność przewagi w konfrontacji.

Nowelizacja z 2010 roku

W wyniku działań środowiska strzeleckiego, głównie osób zaangażowanych w Fundację Rozwoju Strzelectwa w Polsce, udało się przemycić realną zmianę ustawy o broni. Nowelizacja zmieniła szereg rzeczy. Większość ustawy to dalej kopiuj-wklej z komuny, ale wydawanie niemal wszystkich typów pozwoleń przestało być uznaniowe, a sztuczki policyjne, którymi blokowali całkowicie hobby strzeleckie częściowo rozbrojone. "Właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego oraz przedstawi ważną przyczynę posiadania broni." Nie ma uznaniowości, znika ogólny zapis o "uzasadnianiu". Precyzyjne warunki, jeśli je spełniasz, to Policja na szczęście nie ma już wyjścia.

Opór policyjny

Możesz mieć wątpliwości czy Policja jest naprawdę taka niechętna. Widzisz statystyki pozwoleń, gdzie na koniec 2024 mamy niemal 370 tysięcy pozwoleń, wydaje Ci się, że to dużo i powyższe tezy brzmią dziwnie. Pamiętaj, że te statystyki są wynikiem tego, że Policja nie ma nic do gadania. W UoBiA są ścieżki, które redukują samowolę Policji do zera. Mogą wprowadzić 2-3 miesiące opóźnienia, ale jeśli spełnisz wymagane kroki to Cię nie zatrzymają: muszą wydać pozwolenie, nawet gdyby bardzo nie chcieli (choć oczywiście próbują kombinować). Gdy mają możliwość decyzyjną, niekiedy działają naprawdę poniżej krytyki. Policja nie jest naszym wrogiem -- potrzebujemy jej, funkcjonariusze powinni być dobrze wyszkoleni, opłacani i sprawni, ale niestety jako instytucja Policja nie będzie Cię wspierać na ścieżce do pozwolenia.

Prześledźmy jeden specyficzny cel posiadania broni palnej: broń do celów ochrony osobistej (art. 10 ust. 2). W nowelizacji z 2010 roku w wyniku konsensusu z Policją, zostawiono im uznaniowość w tym jednym celu. W przypadku wniosku o broń do ochrony osobistej, Policja mogła dalej swobodnie decydować czy wydać, czy nie wydać pozwolenia. Od razu było widać, że w skoro nie musieli, to prawie nie wydawali. W roku 2020: 124 pozwolenia, w 2021: 81 pozwoleń, w 2022: 154 (średnio 120 rocznie). Symboliczne liczby, głównie dla "zaprzyjaźnionych" różnego typu (np. kolegów ze służby).

W 2023 roku zmieniło się prawo i Policja utraciła swoją uznaniowość wobec niektórych wnioskujących, głównie funkcjonariuszy wszelakich służb mundurowych. Dlatego w 2023 roku musieli już wydać 6242 takie pozwolenia, w 2024 roku 9589 pozwoleń. 50 - 80 razy więcej niż wcześniej, bo Policja przestała mieć dowolność decyzji. Tylko weryfikowali rejestry i spełnianie obiektywnych warunków, a jeśli wnioskujący przeskoczył przez obręcze, to pracownik z Policji nie jest w stanie za dużo zepsuć i musi wydać pozwolenie.

Policja to nie jest instytucja prostrzelecka. Dopóki tylko mogli odmawiali na wszystkie wnioski: od swoich własnych ludzi, od żołnierzy, służby więziennej, lekarzy, prawników. Politykom potrafią dać pozwolenie z pogwałceniem wszelkich przepisów, ale nie miej złudzeń, że dla Ciebie też będą mili. Policja podchodzi do strzelców jako do zła koniecznego.

Rozbrojenie kraju

Skutkiem podejścia Policji do społeczeństwa, napędzanego przez komunistyczne w rodowodzie przepisy prawa, jest haniebna pozycja Polski jako jednego z najbardziej rozbrojonych krajów w Europie. To nie jest przypadek, to celowe działanie instytucji państwa na różnych szczeblach, zapoczątkowany podczas komunistycznej okupacji po II wojnie światowej, z którego nadal nie udało nam się w pełni uwolnić.

"Rewolucyjna" reforma z 2010 roku, zmieniła w UoBiA głównie to, że Policja przestała mieć swobodę decyzyjną. Wzrost popularności, rozwój klubów, strzelnic, sklepów z bronią, branży strzeleckiej to wynik tego że Policja nie może bez powodu odmawiać. Lata propagandy i blokad mają jednak realne skutki: odstajemy od Europy Zachodniej i całego wolnego świata w sposób bardzo wyraźny.

Czym jest PZSS

PZSS to Polski Związek Strzelectwa Sportowego, organizacja w formie prawnej "Polski Związek Sportowy", wpisana do KRS pod numerem 96875. Witryna internetowa: pzss.org.pl. Statut możliwy do pobrania: https://www.pzss.org.pl/pzss/statut.


Jak mówiliśmy w lekcji Jak uzyskać broń, kontakt z PZSS był w poprzednich latach niemal niezbędny, bo pozwalał na uniknięcie egzaminu przed Policją. Nasze państwo uznaje, że broń w rękach cywilnych, zweryfikowanych obywateli to problem i potencjalne ryzyko, dlatego też dostęp jest utrudniany. Nawet jeśli na papierze wygląda sensownie, to instytucje na ścieżce początkującego strzelca działają, jakby pałały do Ciebie nienawiścią. Przepisy są nieprecyzyjne, co otwiera pole do interpretacji. Po 30 roku życia większość ludzi w Polsce orientuje się w końcu, że interpretacja urzędów jest zazwyczaj niekorzystna dla obywatela, choć wcale nie musiałaby taka być. Interpretacja bywa niekorzystna nawet na szkodę (finansową, organizacyjną, rozwojową) naszego państwa. Z niejasnych powodów domyślnie władza na każdym szczeblu i urzędy działają w kontrze do społeczeństwa. Jeśli brzmi dla Ciebie radykalnie, to mogę tylko pogratulować mieszkania w pustelni w Bieszczadach :)

Rozbrojenie samowoli policyjnej

Jednym z najważniejszych sukcesów nowelizacji UoBiA z 2010 roku jest zabranie Policji decyzyjności w temacie pozwoleń. Zrobiono to poprzez literalnie wypisany katalog warunków, które po spełnieniu gwarantowały pozytywne rozpatrzenie wniosku każdemu praworządnemu, zdrowemu psychicznie, dorosłemu Polakowi. Aby z tego skorzystać, należało wybrać odpowiednią ścieżkę z różnych dostępnych w ustawie.

Nie każda ścieżka jest obiektywna. Wracamy do oporu Policji. Nie rezygnują z ograniczeń nawet w realiach poprawionej ustawy. Podstawowa droga uzyskiwania uprawnień według ustawy: badania lekarskie, opłaty, wniosek o pozwolenie i egzamin przed Policją, była do roku 2023 niepopularna, bo egzaminy policyjne miały trudną do przewidzenia zdawalność. W zależności od humoru policjantów, którzy się tym zajmowali i podejścia danego komendanta zdawało 81% podchodzących (Rzeszów) lub 18% podchodzących (Gorzów Wielkopolski). Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji stworzył rozporządzenie na temat egzaminu, które było nie tylko bezsensowne pod kątem weryfikacji wiedzy, horrendalnie drogie, ale dawało sporą dozę dowolności Policjantom przeprowadzającym egzamin. Nie lubili Ciebie, poniedziałków lub cywilnych posiadaczy broni? No to było ciężej zaliczyć.

Zakorzeniony w Policji dystans do popularyzacji odbijał się w wynikach egzaminów. Jak mamy upowszechniać umiejętności strzeleckie i obycie z bronią, jeśli egzamin kosztuje 1150 zł, zdaje co piąty podchodzący, jedyna poprawka to koszt 600 zł, a jak oblejesz poprawkę, to zaczynasz od nowa, od badań lekarskich za 600 zł? Kto zaryzykuje 3000 zł w procedurze, która zależy od humoru policjanta, który jest pod ścisłą kontrolą przełożonych i działa zgodnie z ich wytycznymi, formalnymi i nieformalnymi? Tylko prawdziwi pasjonaci, a także osoby odporne na zły humor funkcjonariusza: władza, ludzie z układami. Dostęp subiektywny, ograniczony do "znanych i lubianych", gdzie zwykły człowiek za wiele nie zdziała. Jeśli Komenda Wojewódzka z Twojego regionu podchodziła negatywnie do popularyzacji, oficjalna ścieżka dostępu do broni okazywała się być wymagająca i skomplikowana w stopniu, który wykluczał masowe szkolenia praworządnych Polaków.

Właściwy związek sportowy

Są różne drogi do broni. Najważniejsze to: łowiectwo (przez PZŁ), szkoleniowe (egzamin policyjny), kolekcjonerskie (egzamin policyjny) oraz sportowe (przez PZSS). Pozostałe są zbyt ograniczone lub utrudnione, żeby było warto (i także wymagają egzaminu policyjnego). Z powyższych: szkoleniowe i kolekcjonerskie mają wciąż wadę: egzamin przez nieprzyjazną Policję, co stawia sukces pod pewnym znakiem zapytania. Droga łowiecka jest znacznie dłuższa, kosztowniejsza, wymaga więcej wysiłku i nie jest sensowną drogą do uzyskania broni, a raczej do dołączenia do grona myśliwych. Myśliwych jest sporo, bo w czasach ustawy komunistycznej, wszystkie inne ścieżki były niemal całkiem zablokowane, a myśliwi byli potrzebni do ochrony rolnictwa, więc władza nie mogła z nich zrezygnować.

Wniosek jest taki, że jeśli chcemy uniknąć egzaminu policyjnego to zostaje droga sportowa lub bycie pracownikiem służb mundurowych. Czyli dla cywilów de facto zostaje droga sportowa, realizowana przymusowo przez PZSS.


W UoBiA są zapisy, które zarazem dają szansę uniknięcia egzaminu policyjnego, ale też nakazują bycie klientem "właściwego polskiego związku sportowego", jeśli z tego zwolnienia chcemy skorzystać. W art. 10 ust. 3 pkt 3 mamy "udokumentowane członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze strzeleckim, posiadanie kwalifikacji sportowych, o których mowa w art. 10b, oraz licencji właściwego polskiego związku sportowego – dla pozwolenia na broń do celów sportowych;". Art. 10b mówi o "odpowiednich kwalifikacjach", co w skrócie oznacza patent strzelecki. Wprawdzie ustawa po modyfikacji z 2010 roku nie wymienia nigdzie PZSS z nazwy, ale tak się składa, że jest tylko jeden polski związek, który wystawia te dokumenty.

Przywileje PZSS nie są nowe. W ustawie z 1999 są wymienieni literalnie: "od egzaminu (..) zwolnieni są (..) członkowie Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego posiadający licencję zezwalającą na uprawianie strzelectwa sportowego" (art 16 ust. 2). Kiedyś to nie było nic istotnego, bo pozwolenia na broń były uznaniowe i zdobycie broni było dla większości Polaków po prostu niemożliwe. Drobne możliwości dorobienia przez PZSS nie były istotne. Ustawa się zmieniła w 2010 roku i okazało się, że w wyniku paru zapisów oraz standardowej nieprzychylności instytucji państwa polskiego PZSS stał się de facto monopolistą w normalnym dostępie do broni palnej i sportu strzeleckiego.

Korzyści z PZSS

Trzeba przyznać, że w ostatnich 14 latach środowisko strzeleckie bezapelacyjnie zyskało na możliwościach, które udostępniał PZSS. Nasze państwo mimo częściowych ułatwień, pozwoliło niereformowalnej Policji na swobodę, którą Policja od razu zaczęła wykorzystywać do ograniczania możliwości obywateli. W tym czasie Polski Związek Strzelectwa Sportowego podszedł rozsądnie: nie przeszkadzali, co wystarczyło na dynamiczny rozwój.


PZSS nie pomaga w żaden sposób ogromnej większości klubów, ani finansowo, ani merytorycznie, ani nawet dobrym słowem. Na pomoc mogą liczyć nieliczne zaprzyjaźnione organizacje, gdzie relacje towarzyskie władz klubów ułatwiają uzyskanie ze skąpego PZSS jakiegoś wsparcia, zwykle warunkowego pogłębioną przyjaźnią i pomocą w niezbędnych głosowaniach. PZSS nie tworzy materiałów szkoleniowych. Nie opracowuje konspektów zajęć. Nie budują strzelnic (czasem dokładają się ulubionym kolegom do wyposażenia na ich obiektach), nie popularyzują naszego sportu. Strzelec amatorski nie za bardzo może pokazać palcem coś konkretnego pochodzącego z PZSS i powiedzieć: "o, moje składki pracują!". PZSS wprowadza sporo opóźnień w procedury administracyjne, testowali na dziesiątkach tysięcy osób przynajmniej cztery wadliwe, nieprzemyślane i sypiące błędami systemy informatyczne i jak tylko mogą blokują cywilizowanie prawa, żeby nie stracić swoich przywilejów.

Ale udostępniali każdemu chętnemu za opłatą swój monopol ustawowy, za którym można było schować tysiące praworządnych Polaków przed złymi intencjami Policji. Od 2010 roku ścieżka dostępu do pozwoleń na broń stała się całkiem obiektywna: dołącz do klubu strzeleckiego, poczekaj 3 miesiące, przejdź szkolenie strzeleckie, zalicz normalnie ukształtowany egzamin, wykup "licencję zawodniczą", zrób badania lekarskie i możesz zawnioskować na Policji o pozwolenie na broń. Policja nie może takiego wniosku odrzucić. Każda dorosła, praworządna i zdrowa psychicznie osoba w Polsce mogła przejść tę nieco pokrętną procedurę i ominąć zakusy nieprzyjaznych instytucji. W KS Amator przeprowadziliśmy tak przez 8 lat kilkanaście tysięcy osób, które mają własne pozwolenia, aktywnie trenują, cieszą się hobby strzeleckim. Mogliśmy przeprowadzić pewnie 2-3 razy tyle ludzi, ale niestety nie zgłosiłeś się w czasie, gdy było względnie normalnie, czytelniku!

Znacząca większość kroków na tej drodze jest zbędna społecznie, wyceniona nieproporcjonalnie drogo lub marnuje czas. Typowy strzelec zapłacił przynajmniej 1000 zł za dużo za tę procedurę, a niektóre bardziej "przedsiębiorcze" kluby wyciskają z ludzi tysiące złotych za symboliczną asystę. Strzelcy bywają w sytuacji bez wyjścia, bo często lokalnie dany klub to monopol, a przepisy są zbyt skomplikowane dla 90% czytających. Sporo osób jest gotowych oddać więcej pieniędzy, byle ktokolwiek udostępnił możliwość posiadania narzędzi ochrony siebie i rodziny. Nasze państwo pozwala grupie odpowiednio ustawionych ludzi na monetyzowanie podstawowych praw obywatelskich, bez korzyści dla społeczeństwa.

Niemniej jednak, ponownie warto podkreślić, że samo bezproblemowe udostępnienie tych możliwości dziesiątkom tysięcy Polaków zasługuje na uznanie. Nie zrobił tego żaden Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, nie zrobiła tego nigdy Policja, a zrobili to podstarzali działacze sportowi. Bez ironii: szacunek. Dobra robota, dopóki taka była. Chwaliliśmy to wielokrotnie, bo (jak widać) można było dużo gorzej.

Koszty PZSS

PZSS od każdego strzelca uratowanego z rąk Policji pobrał 400 zł za egzamin na patent. Zgodnie z informacjami ustnymi 100 zł zostaje dla faktycznych organizatorów egzaminu (za broń, amunicję, strzelnicę, instruktorów, sędziów i cały dzień na obiekcie), 300 zł zostaje w Związku za przywilej ustawowy do pobierania tej kwoty (art. 10b ust. 2 ustawy). Kwoty są potwierdzone tylko koleżeńsko, bo w PZSS przecież wszystko jest ukrywane, a duża część po prostu tajna lub nieformalna.
Ciekawostka: dzisiaj 400 zł to już nie jest tak bardzo dużo, ale w 2010 roku była to 1/3 pensji minimalnej. Dzisiaj to równoważne kwocie 1500 zł. Inflacja niekiedy pomaga, jeśli ktoś nieopatrznie wpisze kwotę na sztywno w trudną do modyfikacji ustawę!

Poza patentem PZSS pobiera rocznie 50 zł opłaty za licencje zawodniczą. Licencja zawodnicza to w uproszczeniu taka tarcza przed złą wolą Policji. Wypełniasz minimum związkowe (1-2 zawody), żeby był dowód, że jesteś aktywnym strzelcem, płacisz te 50 zł i Policja nie może Ci nic zrobić, bo chroni Cię "poważna instytucja".

Polacy chętnie zostawiają PZSS setki złotych za zbędne społecznie "usługi", bo nie mamy alternatywy. MSWiA tak pogorszyło inne drogi dostępu do szkoleń strzeleckich i własnej broni, że ten haracz jawi się jako naprawdę korzystna oferta. Siła PZSS wynika ze słabości naszego państwa i nieco podejrzanej chęci większości instytucji publicznych, żeby nasz naród pozostał rozbrojony.

Wirtualny związek sportowy

PZSS to praktycznie wydmuszka, wirtualna organizacja w wynajmowanym biurze. Prawie cała działalność polega na rozdysponowywaniu milionowych dotacji, drukowaniu zaświadczeń za pieniądze i delegowaniu zadań do klubów i WZSS, które wykonują pracę na strzelnicach. Powtórzmy wcześniejszą analizę: PZSS nie ma żadnych materiałów szkoleniowych na żadne z wystawianych uprawnień, nie opracowali nawet prostych konspektów zajęć, nie wybudowali nawet jednej strzelnicy. Poza działalnością administracyjną w PZSS nie widać żadnej innej.

Powyższe może brzmieć ostro, ale to zwykła obserwacja. Wystarczy zapytać o zdanie dowolnego strzelca, nawet z kilkunastoletnim stażem w PZSS: ludzie naprawdę nie wiedzą co PZSS robi, poza pobieraniem kwot od osób chcących dołączyć do hobby strzeleckiego. Dla strzelców amatorskich działalność PZSS zamyka się na drukowaniu odpłatnych dokumentów.

Przykład: PZSS zbiera co roku miliony złotych z egzaminów na patent strzelecki, w ostatnich latach zarobili na tym przeszło 41 milionów złotych. Jedyny materiał dotyczący szkolenia pod te egzaminy to jedna kartka programu kursu , który wciąż wisi na stronie PZSS, choć jest nieaktualny. Konspekt napisany na kolanie, gdzie w części praktycznej wpisana jest broń czarnoprochowa (chyba żaden klub z tego nie szkoli, nie ma też czarnego prochu na egzaminach), a każdy z przeszło 400 klubów musi samodzielnie się domyśleć o co chodzi w hasłach i czego nauczyć strzelców, żeby zaliczyli egzamin.

Witryna, którą przeglądasz powstała siłami Braterstwo.eu właśnie dlatego, że PZSS nie wykonał żadnej pracy w kierunku edukacji strzelców czy klubów. Każdy musiał samodzielnie opracowywać wszystkie materiały, procedury, konspekty i informacje. Ze strony PZSS nie można było liczyć na żadną pomoc. PZSS nie jest zainteresowany wsparciem klubów, wykonują de facto działania przeciwne: utrudniające, podnoszące koszty, zniechęcające do powoływania nowych klubów.

Organizacja z monopolistycznymi przywilejami ustawowymi, która ma na pierwszym miejscu celów statutowych zapis: "Wszechstronny rozwój i upowszechnianie wszystkich dyscyplin sportu zaliczonych do sportu strzeleckiego." nie może się wykazać w tej dziedzinie niczym poza pobieraniem opłat od strzelców i wydawaniem papierków. Programy popularyzatorskie? Za pieniądze z budżetu państwa lub wirtualne.

Pracę wykonują wyłącznie kluby strzeleckie, które są przez PZSS traktowane z góry i po macoszemu. A przynajmniej większość klubów tak jest traktowana, bo istnieje w PZSS kartel kilkudziesięciu organizacji, prowadzonych przez długoletnich znajomych, którzy sobie nawzajem wręczają jakieś statuetki za "osiągnięcia" podczas gdy sport strzelecki niemal nie istnieje, obiekty się sypią, a ogromna większość Polaków nawet nie widziała karabinka.

To wszystko w organizacji, która w ostatnich 10 laty przemieliła wg swoich sprawozdań 160 milionów złotych z dotacji państwowych i składek strzelców. Ciężko wskazać, gdzie te pieniądze poszły, dlaczego i co z nich zostało. PZSS publikuje tylko to, co musi (zwykle 1-2 kartki A4 rocznie), reszta jest na zasadzie "kto ma wiedzieć, ten wie". Ze środowiska strzeleckiego nie wie prawie nikt.

160 mln złotych przychodu PZSS

Na internecie do pobrania są sprawozdania PZSS od 2014 roku. Sprawozdania pobieżnie pokazują pewne podstawowe dane na temat PZSS, ale nie da się z nich wywnioskować żadnych konkretnych działań, sukcesów, czy osiągnięć Związku. Co roku PZSS otrzymuje wielomilionową dotację z Ministerstwa Sportu, zbierają ze środowiska kolejne miliony złotych i nie chwalą się jak te pieniądze są wydawane. Podobno finansują zawodników wyczynowych, umożliwiają im treningi, kupują sprzęt. Na stronie Związku nie da się znaleźć informacji kogo wspierają, jaką kwotą i dlaczego, a PZSS zapytane o to bezpośrednio po prostu odmawia odpowiedzi na pytanie, bo najlepiej żeby nikt nic nie wiedział. Co takiego jest w dokumentach, że Prezes PZSS reaguje blankietowymi odmowami na prośbę o dowolny dokument?


Poniżej tabela z zestawieniem danych sprawozdawczych PZSS. Sprawozdania PZSS można zobaczyć w katalogu na dysku google oraz na stronie PZSS.

Tabela zawiera dane zaokrąglone do tysięcy złotych (najedź myszką, zobaczysz pełną kwotę) oraz wycięte mało istotne elementy (licencje trenerskie, licencje sędziowskie: poniżej 100k zł /rok).

Wybrane dane finansowe (w tysiącach PLN)
Wyszczególnienie 2014 2015 2016 2017 2018 2019 2020 2021 2022 2023 2024 SUMA
I. PRZYCHODY
wg zeznania CIT-81568988,122669598,534557894,524577803,744432117,114430690,554937446,2712830811481791,121059949014225493,25
wg ewidencji księgowej7676287,959258387,4212038856,6910972871,2410011160,139896300,3512363825,211356878822226114,6425888598,225283743,25
w tym (wg ewidencji księgowej):
700/2 - Licencje, patenty, etc.400194511166116722013310701403150214131023843403624880380897045017506427981
700/4 - egzamin na patent10989402052450323477530328002780400207150024187003425400757260059546007426800
Amatorzy (patenty + licencje) 1499134 2563616 4401995 4363870 4183550 4212810 4803040 7050280 11381570 10456350 13854781
750/1 - Odsetki34460,963741,53116954152860,19199103,11185820,5587253,154345551873,626458079761,25
760 - Otrzymane dotacje6107299,836607238,897480962,176395067,55579043,025465609,87426329,01644048010744323,5215289108,211058250
II. KOSZTY
Koszty wg CIT-8859578,051207654,081691115,611892517,513696860,613898180,34100809,245297727,26898205,876217515,136103710,43
Koszty (RZiS)6798045,87707667,967370211,618581797,549969137,239859550,2311737689,2111928355,318843460,4622555387,1117635380,43
w tym (wg RZiS):
Zużycie materiałów i energii1549497,961425461,611985225,362058987,322492980,1824149583526034,83249355,358542006405598,94500500
Usługi obce962852,451313088,911281476,971217974,31655987,321782659,112180550,92000156,939580215409254,834893736,48
Wynagrodzenia963064,75709340,06687928,91740411,6835736,77867207,89957224,45910063,991278138,151702224,641421580,48
Narzuty na wynagrodzenia161680,66134151,88186787,11196816,41241943,32258263,98282809,94282861,27299310,86310288,54312580,2
Pozostałe koszty2412186,543260094,224096998,783502127,893625889,643563111,254088549,124284707,646389540,2572005005285200,1
Umorzenie środków trwałych742262,44825531,28889805,06795480,02825600810350840520740210,2900250,21002520,2875880,9
Dotacje przekazane-400002300070000291000163000132000461000164000525000345902,5
Podsumowanie:
Wynik finansowy wg CIT-8709410,071461944,452866778,912685286,23735256,5532510,32836636,961830580,84583585,254304366,98097682,82
Wynik finansowy wg ewidencji889632,151550719,462668645,08239107342022,936750,126261361640432,73383581,123333211,097648362,82

PZSS zbiera górę pieniędzy. Przeszło 88 milionów złotych w dotacjach od państwa, 68 milionów zł w opłatach za patenty i licencje zawodnicze od Polaków. Co zostało z tych pieniędzy? Może parę cytatów ze Sprawozdania Zarządu 2024: "PZSS nie posiada swojego obiektu. Szkolenie centralne bazuje na obiektach klubowych", "PZSS nie wybuduje strzelnic klubom, niema takich możliwości, ale pomaga tym prowadzącym zawodników objętych szkoleniem centralnym,wyposażając ich obiekty w sprzęt i urządzenia strzeleckie (przykłady: Starachowice, Bydgoszcz, Wrocław, Zielona Góra, Warszawa, Białystok, i in.…)". Czyli niewiele i nawet nie ma planów, żeby coś było, poza wsparciem wybranych klubów. Brzmi to tym bardziej gorzko, że każdy klub z licencją PZSS musi koniecznie dysponować strzelnicą, a umowy klubowe są weryfikowane dokładniej niż dokumenty kredytowe w banku. PZSS wymaga tego od wszystkich, ale sam "nie ma takich możliwości".

Jaka jest rola strzelców amatorskich w PZSS? Dawcy kapitału. 68 milionów złotych przychodu w ciągu 10 lat i ciągle rośnie. Rośnie coraz szybciej. Dotacje bywają różne, ale w 3 roku wojny Polacy naprawdę chcą się szkolić i chcą strzelać. PZSS jest idealnie ustawione, żeby na ogólnospołecznym poczuciu niepewności i zagrożenia zbijać dziesiątki milionów złotych. Przeszło 35 milionów złotych od wybuchu wojny na Ukrainie. PZSS dzięki obciążaniu każdego przejawu hobby strzeleckiego opłatą, za którą nie musi wykonywać żadnych działań (wystarczy podpisać PDFa) zbiera gigantyczny majątek.

Warto przypomnieć: PZSS nie ma żadnego obiektu strzeleckiego, nie ma żadnych materiałów szkoleniowych, ani nawet sensownego konspektu zajęć, a sporadyczne zajęcia lub szkolenia organizują wyłącznie w ramach otrzymanych dotacji, czyli za dodatkowe wynagrodzenie. Wszystko to, co widać (strzelnice, zawody, szkolenie Polaków) to działalność klubowa, do której PZSS tylko przypina czasem swoje logo.

Jaką korzyść mają normalni Polacy z tego, że PZSS zebrał w ciągu 10 lat 160 milionów złotych? To jest opłata za ochronę przed zakusami Policji. Państwo rękoma Policji blokuje Polakom dostęp do szkoleń strzeleckich i pozwoleń na broń, a PZSS umożliwia ominięcie tych blokad, za odpowiednią opłatą. Idealna symbioza w systemie, gdzie instytucje państwowe działają w kontrze do obywateli. Brzmi trochę jak z lat '90, gdzie nierzadko małe biznesy musiały płacić za "ochronę". Słabe państwo, silne patologie.

Jaką korzyść społeczną osiągnęło nasze Państwo wręczając kilkudziesięciu działaczom wytrych do portfeli setek tysięcy ludzi? Czy jest bezpieczniej, jeśli obywatele marnują dziesiątki milionów złotych na haracz, który znika gdzieś w "autonomicznej, prywatnoprawnej organizacji społecznej o charakterze stowarzyszeniowym", jak pisze Prezes PZSS w odmowach udzielenia informacji publicznej? Sporo pytań, wszystkie retoryczne.

28 milionów złotych na nieoprocentowanym koncie

Z lektury sprawozdań wynika, że rośnie góra pieniędzy na związkowym koncie bankowym. Na koniec 2024 roku suma przekraczała 28 milionów złotych. Od wielu lat PZSS ma na koncie wielomilionowe rezerwy, które po prostu leżą. Zarząd PZSS chyba nie ma pomysłu co z nimi zrobić. We fragmentarycznych wypowiedzi wynika, że planowana jest budowa nowej siedziby. Te pieniądze pochodzą z kieszeni strzelców, przymusowo obciążanych opłatami i wystarczyłyby na przeszkolenie przeszło 140 tysięcy Polaków intensywnym kursem strzeleckim (200 strzałów / osoba). Ale zamiast pracować, pieniądze od strzelców leżą na koncie i być może pójdą na zakup przestrzeni biurowej, koniecznie w Warszawie. Łatwo wydaje się coś, co przychodzi bez wysiłku i od innych.

Ze sprawozdania wynika też, że te 28 milionów złotych wygenerowało w ciągu roku niecałe 78 tysięcy złotych odsetek, co daje stopę zwrotu rzędu 0.3% rocznie. Tak jest od lat: PZSS posiada na koncie bankowym kwoty przekraczające 10 mln zł od przynajmniej 2018 roku, a w ostatnich 5 latach odsetki nie przekroczyły nigdy 1% rocznie, nawet w czasie 2-cyfrowej inflacji. Pieniądze tracą na wartości. Komisja Rewizyjna PZSS nie zauważyła tego do tej pory, a informowana w tym roku bezpośrednio nie podjęła tematu. 1.5mln zł straty dla PZSS tylko w 2024 roku, czyli tyle co licencje 1/3 zawodników.

Czy z takim podejściem do pieniędzy publicznych PZSS powinno mieć prawo do przymusowego ściągania opłat z Polaków?

Jak rządzi się PZSS?

Większość strzelców nie rozumie jakie zasady panują w PZSS. To nie jest demokratyczna struktura, gdzie interesy środowiska strzeleckiego są równo reprezentowane, tylko kartel części klubów strzeleckich, które mogą tworzyć niemal dowolne zasady na swoją korzyść. Najwyższą władzą jest Walne Zgromadzenie Delegatów, które składa się z delegatów wyznaczonych przez wojewódzkie związki strzelectwa sportowego, pośrednie ogniwo. Delegaci podczas WZD wybierają Zarząd i Komisję Rewizyjną.

Pośrednie ogniwo (WZSS) to skuteczny model filtrowania środowiska, który zapewnia bezpieczną większość "starej gwardii". System jest odporny na próby oddolnej poprawy, a demokracja iluzoryczna.

Kluby strzeleckie

Okazuje się, że statystycznie nie jest łatwo otworzyć i poprowadzić klub strzelecki. Problemy są tak duże, że wygląda to na celową politykę. Rządzący w PZSS kartel klubów nie potrzebuje przesadnej konkurencji. To odważna teza (kolejna w tym tekście), zatem zacznijmy od danych liczbowych, które ją lepiej zobrazują. Dane pochodzą ze sprawozdań PZSS.

Rok Klubów strzeleckich Licencji zawodniczych Licencji / klub
20142581307151
20152601687565
20163132251872
20173362760782
20183453236594
201935736017101
202037040215109
202137945873121
202238759148153
202339970868178
202443287721203

W tabeli widać jak szybko rośnie liczba zawodników, ale wzrost liczby klubów jest znacznie wolniejszy. Mamy 700% więcej zawodników niż w 2014 roku, ale tylko 70% więcej klubów -- dysproporcja jest gigantyczna. Tendencja, że liczba klubów rośnie 10 razy wolniej niż liczba zawodników jest stała i utrzymuje się przez lata.

PZSS od wielu lat utrudnia utworzenie oraz utrzymanie klubu strzeleckiego. Aby dołączyć do PZSS należy: zarejestrować stowarzyszenie, uzyskać akces do lokalnego WZSS, znaleźć licencjonowanego instruktora, uzyskać umowę ze strzelnicą (i komplet dokumentów od tej strzelnicy), uzyskać akces do PZSS, opłacić 5500 zł opłat i trzymać kciuki, że się uda. Składki dla nowych klubów są 5 razy wyższe niż za przedłużenie licencji. PZSS nie ułatwia życia nowym.

Od klubów wymagane jest coraz więcej pracy administracyjnej, opanowywanie kilku różnych systemów informatycznych, które zawsze były w jakiejś mierze wadliwe, a żądana dokumentacja jest coraz obszerniejsza. Znacząco wzrosły także opłaty. Kluby potrafią czekać po 6 miesięcy na licencję klubową, nawet jeśli prowadzą działalność od wielu lat. Łatwo się zgubić w gąszczu obowiązków nakładanych przez PZSS. Przepisy i wymogi są wprowadzane bez konsultacji i bez przygotowania, po prostu pewnego dnia przychodzi mail (lub jest tylko notka na stronie), że od dzisiaj robimy coś w nowym systemie, "proszę się go nauczyć, zignorować błędy, trzymamy kciuki". PZSS nie pomaga klubom w żaden sposób: nie ma materiałów szkoleniowych ani nawet sensownych konspektów, nie da się otrzymać dofinansowania na cokolwiek: dostają tylko "najważniejsze" kluby. Transfer kapitału jest w jedną stronę: od klubu do PZSS.

Trzeba zauważyć, że ogromna większość klubów strzeleckich w Polsce to są organizacje prowadzone z pasji, jako hobby, dodatek do czyjegoś "normalnego" życia. Jeśli klub ma 170 licencji, a tyle wychodzi średnio na koniec 2024 roku (po odjęciu KS Amator), to nie jest on projektem biznesowym. Po prostu trudno jest utrzymać choćby jednego pracownika w takiej sytuacji, a klub wymaga większej obsady: sędziowie, instruktorzy, administracja, księgowość. Większość klubów w Polsce to są biedne organizacje, bez kapitału czy rozbudowanej infrastruktury.

Kluby strzeleckie są całkowicie zależne od PZSS. Jeśli licencja klubowa nie zostanie przedłużona na kolejny rok, to prawie żadna organizacja tego nie wytrzyma. Ludzie odpływają w ciągu kilku miesięcy, bo oni także nie będą mogli przedłużyć licencji (zawodniczych) i mogą stracić pozwolenie na broń. Nawet jeśli lubili swój klub, to chcą pozostać w hobby i siłą rzeczy przeskakują do innej organizacji, która im umożliwi dalszy udział w sporcie strzeleckim.

Zwykłe kluby boją się PZSS, bo są na z góry przegranej pozycji. Władzę w Związku ma kartel mniejszej części klubów i ta władza trwa od "zawsze", a statut gwarantuje, że będzie kontynuowana. Klub na 200 zawodników nie ma żadnych szans w starciu z PZSS, nawet jeśli działania związkowe są niekorzystne, głupie, szkodliwe dla środowiska. PZSS celowo osłabia kluby, żeby utrzymać nad nimi większą kontrolę. Reguły gry są ustawiane pod wybrane organizacje już na szczeblu WZSS, przez co żadna organizacja z zewnątrz nie jest w stanie wpłynąć na reformę Związku. PZSS wzmacnia lokalne monopole stale podnosząc koszty, trudności i nakład pracy wymagany na prowadzenie klubów strzeleckich. Skutkiem jest mniejszy wybór, wolniejszy rozwój i utrudnienia w tworzeniu bazy szkoleniowej.

Można próbować działać, ale jak Cię nie polubią, to będzie zawsze pod górkę i na pierwszym potknięciu klub się może wywrócić i już nie podnieść. Większość osób ma świadomość dużego ryzyka i ogromu pracy, jaki będzie wymagany. Ciężko znaleźć kierownika klubu spoza kartelu, który widzi PZSS jako dobrego partnera.

W PZSS nie tylko nie ma żadnego inkubatora klubów, ale mnożą się bariery utrudniające wejście nowym organizacjom i podnoszące poprzeczkę dla wszystkich. A tym czasem w Sprawozdaniu Zarządu 2024 jako zagrożenie wypisano "białe plamy na mapie polskiego strzelectwa i niewystarczająca liczba obiektów do uprawiania strzelectwa sportowego". To się nie zmieni, jeśli podejście PZSS będzie wciąż antagonistyczne do zwykłych klubów, a premiowane będą lokalne monopole prowadzone przez znajomych. Tak jest teraz i ostatnie działania PZSS tylko to pogłębiają.

Wojewódzki Związek Strzelectwa Sportowego

Prześledźmy losy klubu strzeleckiego, który chciałby aktywizować strzelców blisko siebie. Powołujemy klub: zakładamy stowarzyszenie, rejestrujemy w KRS, znajdujemy strzelnicę i przeskakujemy szereg dziwnych utrudnień proceduralnych, po czym uprzejmie prosimy o możliwość dołączenia do WZSS z województwa, gdzie klub ma siedzibę. Co to jest WZSS?

WZSS to są organizacje założone w poszczególnych województwach, po jednym na każde województwo. Przegapiłeś zakładanie lokalnego WZSS 25 lat temu? No to za późno, nie da się założyć innego w Twojej okolicy. Ludzie, którzy 25 lat temu wiedzieli co jest ważne nie przegapili, założyli sobie ten WZSS i wpisali w statut dowolne kryteria głosowania / zasady. Nierzadko Ci sami ludzie dalej są we władzach, te 20 lat później, bo dlaczego mieliby nie być? Każdy klub z Twojego województwa jest zależny od decyzji tego WZSS, a wpływ każdego klubu na decyzje zarówno WZSS jak i PZSS wynika z zapisów statutu obu tych organizacji. Te zapisy standardowo minimalizują wpływ zawodników rekreacyjnych (których jest znacznie więcej) i dodają siły głosu "poważnym działaczom" (których jest mało, ale lepiej ustawionych).

W WZSS panują różne zasady. W stowarzyszeniach metody podziału władzy / siły głosu mogą być różne i statuty WZSS są tego odbiciem. Warto pamiętać, że w czasie, gdy powstawały WZSSy dostęp do broni dla zwykłych Polaków był mocno ograniczony, WZSS zakładali ludzie związani głównie ze sportem wyczynowym, bo dostęp do broni sportowej był tylko dla ambitniejszych zawodników. Hobby strzeleckie przeżywa duży wzrost, z niecałych 15 tysięcy pozwoleń sportowych na koniec 2014 roku (4 lata po uwolnieniu kryteriów ustawowych!) do 85 tysięcy 10 lat później. Prawie 6-krotny wzrost, który niósł za sobą też dodatkowe pieniądze.

Strzelectwo sportowe to nie jest bogaty sport. Bywa drogie dla uczestników, ale ponieważ strzelców jest niewielu, to kwoty sumarycznie nie są imponujące. W dawnych czasach sport strzelecki, jako odnoga szkolenia potencjalnych żołnierzy był istotnie wspierany przez państwo, a największe kluby to te z korzeniami policyjnymi / wojskowymi. Większość tych podmiotów otrzymało za darmo bazę szkoleniową (budynki, strzelnice) od samorządów lub instytucji państwowych, kadra szkoleniowa i lepsi zawodnicy bywali i często wciąż są na etatach mundurowych, a działalność prowadzą w niemałej mierze z różnych dotacji publicznych, od samorządu do budżetu państwa. Zresztą jakość i stan tych obiektów można sprawdzić samemu. Nie wyglądają zbyt imponująco.

Statuty WZSS odnotowały wzrost liczby strzelców. Nie rośnie za bardzo liczba złotych medalistów Igrzysk Olimpijskich, tylko liczba amatorskich strzelców, którzy przyszli do PZSS, bo to była jedyna obiektywna ścieżka dostępu do szkoleń i pozwoleń na broń. WZSSy, założone przez działaczy sportu wyczynowego, widząc napływ ludzi, którzy mogliby zmienić wynik głosowań niejednokrotnie modyfikowały swoje statuty, aby zmniejszyć siłę głosu strzelców amatorskich, a zwiększyć wpływy starych działaczy. To trend ogólny w środowisku strzeleckim, wspierany (i kopiowany) także na szczeblu PZSS.

DZSS

KS Amator podlega pod Dolnośląski Związek Strzelectwa Sportowego. Zobaczmy jak budowana jest reprezentacja środowiska strzeleckiego na dolnym śląsku wg statutu DZSS:

Par 16: W Walnym Zebraniu Delegatów (...) Liczbę delegatów (...):
a) Jeden delegat z każdego Klubu zrzeszonego w DZSS.
b) Jeden delegat za każdego uczestnika Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy, który reprezentował Klub z DZSS.
c) Jeden delegat za każdego uczestnika Igrzysk Paraolimpijskich, Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy osób niepełnosprawnych, który reprezentował Klub z DZSS.
d) Jeden delegat za każdego zawodnika z klasą sportową Mistrzowską i wyższą (bez zawodników – uczestników Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy).
e) Jeden delegat za każdych 10 zawodników z klasą sportową Pierwszą reprezentujących Klub zrzeszony w DZSS.
f) Jeden delegat za każde 50 punktów zdobyte w Ogólnopolskim Współzawodnictwie Sportowym Dzieci i Młodzieży w strzelectwie sportowym w minionej kadencji.
g) Jeden delegat za pierwszych 500 zawodników z ważną licencją z Klubu zrzeszonego w DZSS.
h) Jeden delegat za każdych następnych 1000 zawodników z ważną licencją z Klubu zrzeszonego w DZSS

Według statystyk PZSS obecnie dysponuje około 476 klubami i około 95 tysiącami licencji zawodniczych. Odejmijmy od tego 1 klub (KS Amator) mający około 15 tysięcy licencji i wychodzi, że średnio na jeden klub przypada około 170 licencjonowanych zawodników. Progi: delegat za 500 pierwszych licencji i kolejni delegaci za każdy kolejny 1000 są nieco wysokie, prawda? To są zapisy celowo wymierzone w osłabienie pozycji środowiska amatorskiego, bo tylko ono ma realną szansę na większą liczebność.

Ten paragraf w rzeczywistości oznacza, że KS Amator reprezentując bodajże 75% strzelców zarejestrowanych w DZSS posiada siłę głosu na zebraniu w okolicy 12%. 6-krotna redukcja demokracji, niwecząca reprezentację większości licencjonowanych zawodników na korzyść kilku klubów zajmujących się sportem wyczynowym, przede wszystkim ŚLĄSK Wrocław.

W tym paragrafie nie chodzi o krytykę DZSS: do tej pory nie dokuczają klubom dolnośląskim. Ale mogą zacząć w każdej chwili. Pokazujemy mechanizm, który jest dosyć podobny w całej Polsce: większość mają ludzie będący od 20 lat w strukturach, którzy sami sobie pisali reguły gry. Demokracja jest wirtualna, a podejście WZSS do strzelców wynika tylko z charakteru osób, które są w WZSS. Jak ich zdanie się zmieni lub zmienią się osoby na mniej otwarte dla odmiennych opinii, to i reguły się zmienią. Dostęp do sportu strzeleckiego jest daleki od obiektywnego, a pozbawienie praw dziesiątek tysięcy Polaków to kwestia decyzji kilkunastu osób w Polsce. Osób, które są absolutnie niezależne od strzelców i które korzystają z zapisanych lata wcześniej przywilejów i mnożników swojej siły głosu. Płacz i płać, strzelcu, jesteś od regulowania zobowiązań, decydują starsi i mądrzejsi.

Problem jest realny, bo w niektórych WZSS takie zmiany już zaszły. Ale co gorsza zmiany zaszły w 2025 roku w PZSS i kolejne wersje regulaminów uderzających w strzelców są tego jednoznacznym potwierdzeniem.

Z WZSS do PZSS

Na Walne Zgromadzenie Delegatów PZSS delegaci są przysyłani przez wszystkie WZSSy. Statut PZSS precyzuje ilu delegatów przysługuje danemu WZSS i te reguły są podobne jak wyżej: premiowany jest sport wyczynowy, sport amatorski ma definitywnie słabszy głos:
Liczbę delegatów z każdego WZSS na Walne Zgromadzenie Delegatów PZSS określa się według poniższych zasad:
a) jeden delegat z każdego Wojewódzkiego Związku Strzelectwa Sportowego,
b) jeden delegat za każdego uczestnika Igrzysk Olimpijskich, który reprezentuje Klub z danego WZSS
c) jeden delegat za uczestników Igrzysk Paraolimpijskich z klubów danego WZSS,
d) jeden delegat za każdego zawodnika z klasą sportową Mistrzowską Międzynarodową (bez zawodników – uczestników Igrzysk Olimpijskich),
e) jeden delegat za każdych 10 zawodników z klasą sportową „M” i „I” reprezentujących kluby z danego WZSS,
f) jeden delegat za każde 500 pkt. zdobyte w Ogólnopolskim Współzawodnictwie Sportowym Dzieci i Młodzieży w strzelectwie sportowym w latach minionej kadencji,
g) jeden delegat za pierwszych 500 zawodników z ważną licencją z klubów danego WZSS,
h) jeden delegat za każdych następnych 1000 zawodników z ważną licencją z klubów danego WZSS.

Organizacja, która ma w celach statutowych popularyzacje i rozwój wszystkich dyscyplin strzelectwa ma reguły głosowania, które 1000-krotnie obniżają wagę nowych strzelców. Za to zasady głosowania premiują sport dzieci i młodzieży, Igrzyska i klasy sportowe. Co ciekawe, sport dzieci i młodzieży, odmieniany przez wszystkie przypadki na WZD PZSS jako "bat" na kluby amatorskie... nie występuje w statucie w żadnym miejscu, poza kryteriami doboru głosów. Zabawne przeoczenie, po kilkudziesięciu latach działania PZSS nawet nie wpisało do statutu tego, co próbuje wymagać od klubów.


Ponieważ w większości (choć nie wszystkich) WZSS przewagę siły głosu mają działacze sprzed lat, którzy niekiedy sami sobie pisali te reguły, to nikt im nie zabroni całkiem odebrać głos środowisku amatorskiemu. Na zebraniu DZSS w ostatnich wyborach delegatów, wybrano z KS Amator 5 osób jako delegatów na PZSS. KS Amator przysporzyło DZSSowi 15 delegatów, ale większość tych miejsc poszło do innych klubów. Liczba delegatów była kwestią "gentlemańskiej umowy", bo jakby działacze z DZSS zdecydowali, to mogli swoją przewagą głosów wybrać delegatów na PZSS z całkowitym pominięciem większości lokalnego środowiska. Siła głosu strzelców amatorskich jest tak rozwodniona, że możemy co najwyżej poprosić o rozważenie jakiegoś miejsca wśród delegatów, ale wynika to tylko z dobrej woli osób decyzyjnych.

W efekcie tych wszystkich statutów, reguł, przeliczników i głosowań jest, że na ostatnim Walnym Zgromadzeniu Delegatów PZSS na 200 delegatów KS Amator miało ich 5, czyli 4%, pomimo reprezentowania ok 16% licencji zawodniczych. Redukcja siły głosu o 75%. W innych WZSS wyniki głosowań często wyglądają podobnie -- większość klubów nie ma żadnej reprezentacji, ustawione kluby zbierają całość i ignorują zdanie / potrzeby / interesy całej reszty.

Te wyliczenia mają na celu pokazać, że nie ma możliwości zmienić demokratycznie zasady panujące w PZSS. KS Amator jest klubem wyraźnie największym, ale nie mamy przełożenia na decyzje Związku. Decyzje zapadają w niewielkim, hermetycznym gronie, a koligacje wewnątrzśrodowiskowe i wspólne korzystanie z profitów ustawowych jest znacznie ważniejsze od mandatu strzelców, którzy to finansują.

Z połączenia powyższych wychodzi stan "demokracji" w PZSS: nie ma jej. Kluby są słabe i biedne, siła głosu manipulowana statutami WZSSów, reprezentacja w głosowaniach wynika z pomysłów działaczy, a nie pochodzi ze środowiska. Mimo wzrostu liczebności strzelców nic się nie zmienia i nie musi się zmienić. Władzę trzymają wybrane kluby, korzystające z preferencyjnych warunków.

WZD PZSS bywały ciekawym zjawiskiem do obserwacji. To bardziej spotkania towarzyskie, gdzie najważniejsza część odbywała się wcześniej lub później, na nieformalnych spotkaniach grup starych znajomych, bez oficjalnych protokołów. Zebrania oficjalne były krótkie, głosowania praktycznie w całości jednomyślne, całość odczytywana z kartek przygotowanych wcześniej, pytań z sali brak.

Skład osobowy

Wiemy już, że są kluby "poważne", trzymające ster władzy w PZSS i są też kluby nieistotne, które nie mają przełożenia na decyzje PZSS, mogą sobie strzelać dopóki PZSS im nie zabroni, ale niewiele więcej. Warto zdawać sobie sprawę także z innego faktu: działacze PZSS to nie jest odbicie pełnego przekroju społeczeństwa. Zarówno w dawnych latach jak i do tej pory, sportowcy wyczynowi nierzadko pracują na etatach w służbach mundurowych. Przykład, przykład.

Niemała część ludzi związanych ze sportem strzeleckim to byli lub obecni funkcjonariusze. PZSS nie jest instytucją 100% cywilną. W Zarządzie PZSS od zawsze są byli lub obecni mundurowi, z płk Tomaszem Kwietniem na czele. Ta niechęć służb mundurowych do cywilnych posiadaczy broni? Ona nie musi kończyć się za drzwiami Komendy Wojewódzkiej Policji. Także PZSS okazuje się być instytucją częściową prowadzoną przez... ludzi ze służb mundurowych. To nie są bezpartyjni eksperci, to nie jest czysto społeczna reprezentacja sportu strzeleckiego. W tym gronie nie brakuje ludzi, którzy całą karierę przyjmowali rozkazy od różnej, ale głównie antyobywatelskiej władzy. Kto był oficerem wojskowym w latach 1980? Wolnościowcy? Opozycjoniści?

Kariera w Policji (czy niesławnych WSI) nie definiuje być może na całe życie, ale warto rozumieć kto jest po drugiej stronie stołu. Pozornie nielogiczne zachowania nabierają sensu, jeśli wiemy że wybrani "działacze sportowi" mogą dostawać telefony z MSWiA z przypomnieniem, że ważniejsza może być kontrola i pełna dyscyplina niż rozwój, popularyzacja i realizacja celów statutowych. Nie każde nazwisko z Zarządu PZSS da się wyszukać w google, żeby zobaczyć karierę zawodową, ale z rozmów z pozostałymi działaczami wynika, że emerytowanych (i czynnych) funkcjonariuszy jest bliżej połowy składu.

Przepisy i regulaminy

Działalność PZSS dla strzelców amatorskich jest niewielka, ale coś widać: treść różnych dokumentów, które próbują tworzyć. Ciągłe tłumaczenie zagranicznych przepisów sportowych na nasz język, próby dostosowywania konkurencji sportowych do zmieniającego się świata, ale przede wszystkim przepisy dotykające zwykłych strzelców. Sport wyczynowy jest mało popularny, na widowniach ciężko spotkać nawet rodzinę osób, które strzelają, zatem zmiana kolejności strzelań w finale konkurencji X interesuje co najwyżej paru trenerów i zawodników. Istotne społecznie są głównie dokumenty kierowane do amatorów.

PZSS ma kilka ważnych regulaminów, które mają regulować strzelectwo. Regulamin patentów strzeleckich, licencji zawodniczych, sędziowskich, trenerskich (instruktorskich), klubowych, regulamin prowadzącego strzelanie oraz regulamin zmiany barw. Wspólnie obejmują one praktycznie każdy przejaw ścieżki praworządnego Polaka do własnych uprawnień i regularnego treningu. Wraz z cennikiem, który jest niemal dowolnie kształtowany przez Zarząd PZSS dają możliwość pełnej kontroli nad sportem strzeleckim. Jedyne rzeczy, które nie podlegają decyzji PZSS to jest okres karencji przed egzaminem na patent (1 miesiąc) oraz koszt egzaminu na patent (400 zł), gdyż te rzeczy wynikają z UoBiA. Wszystko inne może być zmienione. Obecnie widzimy działania zmieniające status quo całego sportu strzeleckiego, dokonywane przez reprezentantów kartelu klubowego rządzącego PZSS.

To jest ważny wniosek dla strzelców: żaden aspekt sportu strzeleckiego w obecnym brzmieniu przepisów nie jest bezpieczny, ani stabilny. PZSS zademonstrowało w ostatnich miesiącach, że w drodze do zdyscyplinowania Polaków nie cofną się przed wywróceniem do góry nogami ustalonego, dwudziestoletniego porządku. Byle tylko przez kolejną kadencję nikt nie podnosił głowy.







[...] Praca nad tą lekcją jest w trakcie, dopiszę wolnym czasem!
Ścieżka ratunkowa

Wnioski są ponure dla normalnego strzelca, wiem. PZSS prowadzony ręką betonowych mundurowych (T. Kwiecień od 25 lat we władzach) wyciska ze strzelców dziesiątki milionów złotych, możliwość demokratycznych reform jest zablokowana, a kartel kilkudziesięciu klubów najbardziej korzystających z monopolu robi dalsze zmiany, żeby zagwarantować sobie nieprzerwane profity. Coraz ważniejsza dziedzina życia społecznego, jaką stają się szkolenia strzeleckie w 3 roku gigantycznej wojny tuż obok jest pretekstem do uwłaszczania się. Władza nie rozumie problemu (tak było "zawsze"), Policja zaciera ręce, że strzelców może będzie trochę mniej, a próba naprawienia sytuacji odbija się coraz głośniej o niemożność i instytucjonalną bezradność wszystkich podmiotów, które powinny wkraczać w takich sytuacjach.

Wyrabiając pozwolenie pamiętaj, że zależność od PZSS jest niebezpieczna: tam jest niewielu ludzi, dla których Twoje prawa są istotne. Oni szczerze uważają, że ich prawem jest korzystanie z Twoich pieniędzy bez końca do finansowania swoich pomysłów. Sport amatorski istnieje dla nich tylko po to, żeby wspierać sport wyczynowy, którego czują się zarządcami. Pieniądze które wpłacasz traktują jak oczywistość, do której są uprawnieni, bo "szkolą młodzież", "rozwijają sport", "mają uprawnienia". Ty jesteś tylko tłem, które ma nie przeszkadzać w "pracy społecznej", a szczegóły ich działań nie powinny Cię obchodzić, bo wiesz i umiesz za mało, żeby ocenić jak wykorzystali te 160 mln zł publicznych pieniędzy.
Wciąż można liczyć na merkantylizm działaczy: "sprzedadzą" Ci dostęp do hobby, jak będziesz grzeczny i dasz zarobić ich kolegom, ale jeśli zagrozisz ich interesom lub przestaniesz generować przychód, to bez wahania spróbują odebrać Ci wszystko, co uczciwie i legalnie uzyskałeś wcześniej. Musisz być niezależny od PZSS.

Pozwolenie do celów kolekcjonerskich

Brzmi źle, ale chyba nie wszystko stracone. W UoBiA jest wciąż jeden cel, który jest niezależny od monopoli i koterii: broń do celów kolekcjonerskich. Ważną przyczyną do uzyskania (i utrzymania) tego pozwolenia jest po prostu "udokumentowane członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze kolekcjonerskim", czyli zaświadczenie ze stowarzyszenia, które w statucie wpisze sobie kolekcjonowanie broni. Takie stowarzyszenie możesz założyć w kilka chwil z paroma kolegami, ale wystarczy że dołączysz do dowolnego stowarzyszenia z setek już istniejących. Są stowarzyszenia duże, są małe, są drogie, są tanie. Możesz należeć do jednego, możesz do 3 różnych, nie ma żadnych limitów. Polecamy członkostwo w KS Amator, bo od 2016 roku chronimy prawa dziesiątek tysięcy ludzi, idzie nam dobrze, mamy pieniądze na lata do przodu i interes w tym, żeby nasza działalność trwała. KS Amator to nie jest monopolista, nigdy nie jesteś od nas zależny, za chwilę możesz założyć własne stowarzyszenie, jak przestanie Ci się u nas podobać.

Broń sportowa do celów kolekcjonerskich

Pozwolenie do celów kolekcjonerskich ma minus: zwykle wymaga przejścia egzaminu przed Policją. Ten egzamin był kiedyś ciężki, po 2023 roku jest już znacznie sensowniejszy, ale wciąż większość osób idzie drogą sportową. Dla strzelców sportowych (a głównie takie osoby czytają nasz kurs), najważniejszą ucieczką przed ewidentnie złą wolą PZSS jest pozwolenie "na broń sportową do celów kolekcjonerskich". Jest to zwykłe pozwolenie do celów kolekcjonerskich (niezależne od PZSS), ale zakres broni ograniczamy do broni sportowej. To ograniczenie jest ważne, bo według art. 16 ust. 2, jeśli zwolnieni od egzaminu policyjnego są: "członkowie Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego posiadający licencję zezwalającą na uprawianie strzelectwa sportowego – w zakresie broni sportowej".

Zatem jeśli masz patent strzelecki i aktywną licencję zawodniczą, to jesteś automatycznie zwolniony z egzaminu przed Policją w zakresie broni sportowej. To zwolnienie działa w każdym celu: sportowym, kolekcjonerskim, szkoleniowym, czy pamiątkowym. Masa ludzi występuje o kilka pozwoleń na broń sportową, w różnych celach, bo zwiększa to liczbę promes i niezależność, a tak naprawdę niewiele kosztuje (+242 zł za wniosek), jeśli robimy to przy jednych badaniach lekarskich. Chyba już większość strzelców sportowych w Polsce dysponuje pozwoleniem na broń sportową do celów kolekcjonerskich. To przede wszystkim zasługa śp. 9x19 z forum-bron.pl, czyli Pana Jerzego Cieśli, bohatera środowiska strzeleckiego, którzy latami propagował tę nieoczywistą, ale wynikającą z zapisów ustawy drogę do własnej, niezależnej od monopoli broni. Szacunek!

Broń do celów kolekcjonerskich, a broń sportowa do celów kolekcjonerskich

Większość strzelców nie rozumie różnicy między pozwoleniem na broń do celów kolekcjonerskich, a pozwoleniem na broń sportową do celów kolekcjonerskich. To dotyczy wyłącznie zakresu dostępnej broni, a nie obowiązków związanych z pozwoleniem. Do celów kolekcjonerskich można wystąpić o różny zakres broni.

Można zawnioskować na wszystko co przewiduje ustawa: pełen zakres art. 10 ust. 4 pkt 1-6. Policja odrzuca takie wnioski, bo w tym jest także broń samoczynna, niedostępna dla osób fizycznych.
Można zawnioskować o pkt 1-6 z wyłączeniem broni samoczynnej. To tzw "pełna kolekcja", czyli broń gazowa, pistolety sygnałowe, karabiny łowieckie dużego kalibru, broń sportowa.
Można zawnioskować o pkt 4, broń sportowa. Różnica wobec "pełnej kolekcji" jest symboliczna i w temacie broni palnej sprowadza się do karabinów dużego kalibru, niepraktycznych dla 99% strzelców.
Można zawnioskować o jeszcze bardziej ograniczony zakres broni: tylko centralny zapłon, same pistolety, same karabiny, tylko strzelby, pistolety + karabiny, etc. Kombinacji i możliwości jest sporo. Czasem zmienia się zakres broni na wniosku, np. bo zmienia to zakres egzaminu policyjnego (boczny zapłon jest trudniejszy do zaliczenia).

Różnica w broni nie stanowi żadnej różnicy w typie pozwolenia i wymogach do utrzymania. Niezależnie od tego czy pozwolenie opiewa na broń sportową, czy tylko na broń centralnego zapłonu: w dalszym ciągu jest to pozwolenie do celów kolekcjonerskich, utrzymywane samym członkostwem w stowarzyszeniu o takim charakterze.

Egzamin, a ważna przyczyna

Warto rozumieć różnicę między "ważną przyczyną" posiadania broni do danego celu, a zwolnieniem z egzaminu. To zupełnie inne rzeczy. Zwolnienie z egzaminu to jednorazowa rzecz, a ważna przyczyna to jest coś, co musisz utrzymywać cały czas, ciągle.
Jeśli masz pozwolenie do celów sportowych i utracisz licencję zawodniczą (lub patent, lub członkostwo w klubie strzeleckim) to Policja może Ci zabrać pozwolenie. Jeśli masz pozwolenie do celów szkoleniowych, ale zamkniesz firmę szkoleniową, Policja może Ci zabrać pozwolenie. Jeśli masz pozwolenie do celów kolekcjonerskich, ale utracisz członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze kolekcjonerskim, Policja może Ci zabrać pozwolenie.

Zwolnienie z egzaminu jest jednorazowe. W momencie wnioskowania o pozwolenie masz albo zaliczyć ten policyjny egzamin, albo przedstawić powód do jego zwolnienia. Nie musisz tego powodu utrzymywać zawsze jak "ważną przyczynę", a tylko w momencie uzyskiwania pozwolenia. Dlatego też dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy, którzy uzyskują pozwolenia ze zwolnieniem z egzaminu (funkcjonariusze ustawowo nie mają egzaminów), nie muszą po przejściu na emeryturę wracać na egzamin: pozwolenie jest dalej ważne i będzie ważne dopóki utrzymana jest "ważna przyczyna".

I tak samo sportowcy, którzy uzyskali zwolnienie z egzaminu i uzyskali pozwolenie na broń sportową do dowolnego celu (sportowego, szkoleniowego, kolekcjonerskiego, pamiątkowego) nie muszą później wciąż spełniać wymogów do zwolnienia z egzaminu. Muszą spełniać wymogi do utrzymania pozwolenia do danego celu. Dla celu sportowego to bardzo podobne (dalej trzeba mieć patent i licencję zawodniczą), ale dla pozostałych celów będzie to coś innego. Utrzymujemy stale tylko ważną przyczynę.

To może być trudne do rozróżnienia i np. Zarząd PZSS nie jest w stanie tego pojąć. Teraz straszą strzelców odbieraniem patentów, bo sądzą że to będzie skuteczny szantaż. Wydaje im się, że brak patentu skutkuje utratą pozwoleń zdobytych na podstawie tego patentu, np pozwolenia do celów kolekcjonerskich. Oczywista nieprawda. Patent wystarczy Ci w trakcie wniosku, a później jest niezbędny wyłącznie do utrzymania pozwolenia do celów sportowych.

Obrona przed samowolą PZSS

Nawet jeśli bardzo chcesz startować w zawodach strzeleckich i lubisz być pod wojskowym butem, to nierozsądne jest pozostawanie w relacji niewolniczej z ludźmi, którzy mają Cię w nosie. Idź drogą sportową, jeśli w Twojej okolicy dalej jest normalna i sensowna (duża część klubów działa jak zawsze), ale występując o pozwolenie pamiętaj o zagrożeniach i złóż dodatkowy wniosek o pozwolenie na "broń sportową do celów kolekcjonerskich". Jest niezależne od PZSS, jest niezależne od posiadania patentu i licencji i być może kiedyś pozwoli Ci przestać płacić haracz i skakać przez obręcze wystawiane przez PZSS. Do utrzymania pozwolenia do celów kolekcjonerskich wystarczy członkostwo w jakimkolwiek stowarzyszeniu kolekcjonerskim (są ich setki, możesz założyć własne). Dużo łatwiej się patrzy na cyrk w PZSS mając poczucie, że Twój dostęp do broni nie jest od nich całkowicie zależny.

Występowanie wyłącznie o pozwolenie do celów sportowych jest działaniem na poziomie Zarządu PZSS: krótkowzroczne, głupawe i szkodliwe dla strzelca.

Rozporządzenie MSWiA

Ciężko się obserwuje problemy setek tysięcy ludzi wiedząc, że wynikają one z jednego rozporządzenia, które polski rząd może zmienić w 15 minut. Zanim doczytasz do końca tej lekcji, to Minister mógłby złamać monopol PZSS. Jednocześnie odblokowałyby się masowe szkolenia setek tysięcy ludzi.

Znacząca większość strzelców nie idzie do PZSS z miłości do 70-letnich działaczy, próbujących się jakoś uwłaszczyć, ale dlatego że MSWiA po prostu odcięło obiektywny, sensowny dostęp do pozwoleń na broń. Bieżący egzamin przeprowadzany przez Policję jest wciąż drogi, bywa podchwytliwy i policjanci mają w dalszym ciągu zbyt dużą swobodę w kształtowaniu jego trudności.

Możesz poczytać rozporządzenie o egzaminie policyjnym na stronie sejmu. To jest poprawione, lepsze niż przed lipcem 2023, ale dalej widać sporo miejsca absurdów. 18% pensji minimalnej (840 zł) za 2h egzamin? 3 różne dystanse strzelania (15, 25, 50m)? 3 różne tarcze (TS2, TS3, TS10)? 4 różne liczby sztuk amunicji (3,5,6,10)? 4 różne długości serii (3, 5, 6, 10 minut)? 5 różnych warunków zaliczenia? To nie jest rozsądny egzamin i dlatego wciąż PZSS nabiera siły, kosztem polskiego społeczeństwa.

Krótka modyfikacja rozporządzenia o egzaminie policyjnym i ludzie nie poświęcaliby godzin na przeskakiwanie przez bezsensowne utrudnienia PZSS. Strzelanie na 25m z kilku różnych broni, tarcza TS2, 5 nabojów z czego 4 mają być w polu tarczy, koszt 17 zł. Państwo nie powinno zarabiać na blokowaniu praworządnym ludziom dostępu do szkoleń strzeleckich i własnego pozwolenia. Dodatkowy przychód, równoważący opłatę za egzamin, od razu pojawi się w budżecie jako VAT od pierwszej szafy na broń, którą musi kupić każdy strzelec, nie mówiąc o broni, amunicji i innych niezbędnych zakupach. Obniżenie kosztów tego egzaminu zwiększyłoby przychody budżetowe od razu i bezpośrednio. Ten egzamin nie jest drogi, aby Polska była bogatsza, tylko żeby mniej osób uzyskiwało pozwolenia.

Dziesiątki milionów złotych od Polaków wrzucane do niszczarki w PZSS, zmarnowane lata powolnego, blokowanego rozwoju, dotowanie nieudolnych "działaczy" sportowych tylko dlatego, że polski rząd od 15 lat nie może poprawić jednego dokumentu. Musisz wiedzieć, polski strzelcu, że te absurdy są w naszym środowisku od dawna. To nie jest przypadek, nasze państwo Cię nie tylko nie kocha, ale aktywnie chce Ci uprzykrzyć życie, bo potencjalnie -- potencjalnie! -- może jesteś zbyt samodzielny jak na standardy postkomunistycznej 3RP. Lepiej nie pozwalać Ci na zbyt dużo.

Pamiętaj, żeby odbierać polecone, w każdej chwili może przyjść wezwanie z wojska na obowiązkową służbę na wschodniej granicy. Wtedy dostęp do broni nie będzie już tylko "przywilejem", ale Twoim obowiązkiem, wcisną Ci ją pod przymusem i na siłę. Będziesz mógł własną piersią bronić systemu, w którym pułkownik rezerwy blokuje szkolenia strzeleckie dla obywateli.

Na górę ↑

 

Braterstwo.eu